niedziela, 17 września 2017

Rozdział 59 - Ostatnie wyspy


Podobny obraz
Rozdział dedykuję wszystkim ♥♥♥

Tydzień później
Violetta

11 dni…
264 godziny…
15 840 minut…
950 400 sekund…
Tyle czasu minęło, odkąd wylądowaliśmy na tej wyspie. Na szczęście miesiączka skończyła mi się po trzech dniach. Z moich obliczeń wynika, że dzisiaj jest 14 czerwca. Urodziny Leona. Przeciągnęłam się, budząc przy tym szatyna z zielonymi oczami.

poniedziałek, 4 września 2017

Żegnaj przygodo... Witaj szkoło...



Hej,
Rozpoczęcie roku już za nami... Wszyscy są na pewno szczęśliwi z tego powodu (sarkazm). 
W tym poście chciałabym się z Wami pożegnać, ponieważ nie będzie tutaj mojej cząstki co tydzień. 

sobota, 2 września 2017

Rozdział 58 - Wspomnienia


Rozdział dedykuję Mrs. Darkness 😘

Emma

Jesteśmy już na naszych łodziach. Dopilnowaliśmy tego, żeby płynęli z nami najlepsi kapitanowie jacy są. Nie ważne, że poszło na to bardzo dużo pieniędzy, ważne jest to, żeby nasze dzieci jak najszybciej się znalazły. Pieniądze to nie wszystko, a poza tym, kto z naszej czwórki martwi się teraz o taką sprawę? Mamy z tymi kapitanami taką umowę, że płyną jak najszybciej jest to możliwe. Oczywiście, ale także niestety liczymy się również z tym, że bardzo prawdopodobne będą burze na morzu, więc wtedy mamy postój w naszych poszukiwaniach. W telewizji już trąbią, że Angie i German uciekli od dziennikarzy, przez co o Violetcie i Leonie zrobiło się jeszcze głośniej.

piątek, 18 sierpnia 2017

Rozdział 57 - Zrobiłem coś nie tak?

Rozdział z dedykacją dla Mrs. Devil

3 dni później
Leon

Od tych trzech dni Violetta spanikowała. Gdziekolwiek odejdę, ona idzie za mną, bo boi się, że zostanie sama. Jest noc. Głowa Violetty leży na mojej klatce piersiowej. Śpi. Powoli zdjąłem jej głowę ze mnie. Wstałem, a następnie ruszyłem w stronę morza. Usiadłem na piasku, który był jeszcze nagrzany od słońca. 

sobota, 12 sierpnia 2017

Rozdział 56 - Na własną rękę


Angie

Stoję w garderobie i wyjmuję rzeczy na dzisiaj do firmy. Gdy tylko znalazłam szarą marynarkę i ciemne jeansy, moją uwagę zwrócił gwar dochodzący z podwórza. Podeszłam powoli do okna i delikatnie oraz, mam nadzieję, niezauważalnie odsunęłam firankę. Przed naszym domem stał tłum dziennikarzy i reporterów. O co może im chodzić, hmm? Czym prędzej zeszłam na dół. W salonie zastałam Germana siedzącego przy stole pośród masy papierków, które są związane z firmą i chociaż jest ich mnóstwo, i tak to tylko połowa, bo drugą część tej sterty mają Verdasowie. W tle bardzo cicho grał telewizor.