niedziela, 25 lutego 2018

PROLOG



Uchyliłam moje ociężałe powieki. Ile razy się nie obudzę, to jestem w szpitalu… Jak to jest w ogóle możliwe? Białe światło bardzo razi moje oczy, więc szybko z powrotem je zamykam.
— Violu…
Usłyszałam głos mojej mamy.
— Mama?
— Tak kochanie, jak się czujesz?
— Wszystko mnie boli.
Ledwo uniosłam się plecami od poduszki, a moja mama już pojawiła się przy mnie i popchnęła mnie z powrotem na poduszkę. Zaśmiałam się na to.
— Aż tak mnie nie boli.

sobota, 27 stycznia 2018

Rozdział 65 - Koniec


Ostatni rozdział dedykuję wszystkim moim czytelnikom ♥

Francesca

Gdy Ludmiła do mnie zadzwoniła i opowiedziała całą sytuację, czym prędzej ruszyłam do domu mojej przyjaciółki. Gdy pojawiłam się w środku domu państwa Castillo to, co ujrzałam zszokowało mnie. Szczerze mówiąc, to byłam przerażona widokiem, który ujrzałam.
Ona leżała cała we krwi.
Zadzwoniłam na pogotowie. Po jakimś czasie lekarze pojawili się w domu i zabrali nieprzytomną dziewczynę do szpitala. Postanowiłam czym prędzej zadzwonić do mamy Violetty. Po kilku sygnałach jej rodzicielka odebrała.
— Halo? Francesca? – usłyszałam jej głos w telefonie.
— Violetta jest w szpitalu – powiedziałam. Po drugiej stronie usłyszałam tylko głuchą ciszę.

środa, 10 stycznia 2018

Rozdział 64 - Głucha cisza



Ludmiła

Violetta wyszła zostawiając wszystkie zakupy. Wstałam zła od stolika i podeszłam do dwójki. Gdy byłam już wystarczająco blisko ujrzałam Stephanie. Nie znam jej osobiście, ale wiele razy spotkałam ją na imprezach, zanim jeszcze nie wyjechała. A teraz wróciła i Leon z nią jest! O nie! Leon przeleciał Stephanie! Po co mówił, że Violetty nie zostawi?! Nie dość, że Violetta oddała mu cnotę, to on jeszcze przeleciał Stephanie! Mógłby chociaż zerwać z Violettą i dopiero pokazywać się z tą... Z tą dziewuchą!

niedziela, 31 grudnia 2017

Życzenia ❤



HEJ KOCHANI!
Z okazji zbliżającego się coraz większymi krokami nowego roku (do którego zostało około pięć godzin i 10 minut XD) życzę Wam dużej ilości uśmiechu i szczęścia na ten nadchodzący rok.
Blogerkom życzę dużo weny i mało braku weny, która niestety czasami się zdarzają. 

PAMIĘTAJ! PIŁEŚ – NIE JEDŹ, NIE PIŁEŚ – WYPIJ!🥂 XD

sobota, 23 grudnia 2017

Rozdział 63 - Miętowych warg



Park
Stephanie

Siedzę na ławce w parku i czekam na Leona. Oglądam się za siebie i odnajduję chłopaka idącego jedną z alejek. Podnoszę się i zabieram wszystkie rzeczy jakie miałam przy sobie. Kieruję się w stronę alejki, którą idzie chłopak. Zachodzę go od przodu i ”przez przypadek” wpadam na chłopaka i ląduję w jego ramionach. O tak! Wciąż te same delikatne dłonie, które idealnie w tej chwili leżą na mojej talii. Podnoszę głowę i widzę zielony odcień jego oczu. Gratuluję sobie w duchu. Chłopak wpatruje się we mnie, jak w obrazek. Jestem z siebie dumna.