niedziela, 24 czerwca 2018

DWA LATA BLOGA




HEEEJ!
Przychodzę tutaj do was z pewną informacją.
A więc… (JAK JUŻ ZAPEWNE WSZYSCY PRZECZYTALIŚCIE W TYTULE POSTU) mój blog ma już dwa latka. 
Dziękuję tym, którzy są ze mną i tak cierpliwie czekają na rozdziały, które przez ten rok były rzadziej. Jesteście cudowni, gdyby nie wy, to już dawno zwątpiłabym w to, co robię. Kocham pisać i nie przestałabym tego robić, nawet gdybym musiała zostawić bloga. Jeszcze raz bardzo dziękuję za te dwa lata, dużą ilość wyświetleń, za każdy komentarz, ciepłe słowa, pomoc przy szablonie, za wszystko co dla mnie robicie, nawet w małych gestach.
Jesteście naprawdę cudowni.

Dziękuję ❤️

poniedziałek, 18 czerwca 2018

INFORMACJA



NA POCZĄTEK: MIRANDA ROSE, JEŻELI TO CZYTASZ, TO PROSZĘ O KONTAKT ZE MNĄ NA HANGOUTS, TO NAPRAWDĘ WAŻNE!

Cześć,
Wiem, wiem, wiem... Rozdziału nie ma, ale przysięgam, że to nie jest moja wina! 
Zacznijmy od tego, że kończę szkołę, a moja jakże wspaniała i przecudowna pani wicedyrektor wymyśliła sobie, że to nie klasy o rok młodsze będą nas żegnać, tylko moja klasa ta (jak to powiedziała wicedyrektorka) Wspaniała i cudowna klasa *kaszl*średnia klasowa 4,74*kaszl* (PRZEGRYW ŻYCIA, JEDNA SETNA I KLASA MIAŁABY BIAŁO-CZERWONY PASEK), ten sam rocznik, który kończy szkołę będzie żegnać siebie nawzajem - baaaaardzo mądre... Jestem jedną z narratorów, a próby są codziennie po kilka godzin, przepraszam. 
Obiecuję, że od poniedziałku postaram się coś napisać ♥
Kocham Waaaas

czwartek, 17 maja 2018

Rozdział 3 - Spakowała jego walizki


Podobny obraz


Gdzie jesteś, gdy cię potrzebuję?
Dlaczego zawsze zostawiasz mnie samą w tak ważnych chwilach?
Spotkamy się tam na górze?
Będziesz na mnie czekał?
Kocham cię…

Po ciężko przespanej nocy, wylegiwałam się w ciepłym, szpitalnym łóżku. Cały czas zastanawiała mnie ta dziewczyna i wieczorna akcja. Amber. Ciąża. Starszy mężczyzna. Ojciec dziecka. A w tym wszystkim ja.

niedziela, 8 kwietnia 2018

Rozdział 2 - Amber



Nie żyje.
Popłynęła łza.
Nie żyje.
Spłynęła po policzku.
Nie żyje.
Kapnęła na ubranie.
Odtwarzam te dwa słowa po raz kolejny, jeszcze raz i jeszcze raz, znowu po moich policzkach płyną łzy, coraz więcej łez.
Wciąż nie jestem w stanie się z tym pogodzić. Ból jaki w chwili obecnej odczuwam jest nie do opisania. Wszystko zakłóca mi prawidłowe myślenie. Całość jest dla mnie sprzeczna. Jednego dnia jest człowiek, widzisz go, możesz dotknąć, porozmawiać, a następnego nie ma już nic oprócz różnych wspomnień, które po pewnym czasie zaczną się zamazywać, aż w końcu znikną z pamięci człowieka. Nie mam siły na nic. Jestem zmęczona. Chcę przestać myśleć o tym wszystkim, ale nie jestem w stanie, nie potrafię. Nie mogę. To oznaczałoby koniec, zamknięcie tego całego rozdziału i zapomnienie o Nim na zawsze. Nie potrafię. Nie chcę zapomnieć o tak bardzo ważnej osobie w moim dotychczasowym życiu. Boję się, że jeżeli przestanę pamiętać, to zapomnę…

niedziela, 11 marca 2018

Rozdział 1 - Zapomnij o tym całym "związku"




Dziecko… Byłam w ciąży… Leon wie o dzieciątku? Nienawidzi mnie za to? Pewnie nie chce mnie znać po tym wszystkim… Nie wiedziałam nic o tej malutkiej istotce. Gdybym miała jakiekolwiek oznaki tego, że jestem w tym stanie, to z pewnością nie odważyłabym się skrzywdzić siebie ani mojego nienarodzonego dziecka. Niestety… Nie udało się. Czy ja zawsze muszę coś zepsuć i rozpoczynać wszystko od nowa? Muszę powiedzieć Leonowi o tym, że… Że… Że nasze dziecko, że moje dziecko, jego dziecko… Nie ma go… Nie ma go i nigdy nie będzie, bo zniszczyłam tę możliwość zostania matką.
Poroniłam…