czwartek, 17 maja 2018

Rozdział 3 - Spakowała jego walizki


Podobny obraz


Gdzie jesteś, gdy cię potrzebuję?
Dlaczego zawsze zostawiasz mnie samą w tak ważnych chwilach?
Spotkamy się tam na górze?
Będziesz na mnie czekał?
Kocham cię…

Po ciężko przespanej nocy, wylegiwałam się w ciepłym, szpitalnym łóżku. Cały czas zastanawiała mnie ta dziewczyna i wieczorna akcja. Amber. Ciąża. Starszy mężczyzna. Ojciec dziecka. A w tym wszystkim ja.

niedziela, 8 kwietnia 2018

Rozdział 2 - Amber



Nie żyje.
Popłynęła łza.
Nie żyje.
Spłynęła po policzku.
Nie żyje.
Kapnęła na ubranie.
Odtwarzam te dwa słowa po raz kolejny, jeszcze raz i jeszcze raz, znowu po moich policzkach płyną łzy, coraz więcej łez.
Wciąż nie jestem w stanie się z tym pogodzić. Ból jaki w chwili obecnej odczuwam jest nie do opisania. Wszystko zakłóca mi prawidłowe myślenie. Całość jest dla mnie sprzeczna. Jednego dnia jest człowiek, widzisz go, możesz dotknąć, porozmawiać, a następnego nie ma już nic oprócz różnych wspomnień, które po pewnym czasie zaczną się zamazywać, aż w końcu znikną z pamięci człowieka. Nie mam siły na nic. Jestem zmęczona. Chcę przestać myśleć o tym wszystkim, ale nie jestem w stanie, nie potrafię. Nie mogę. To oznaczałoby koniec, zamknięcie tego całego rozdziału i zapomnienie o Nim na zawsze. Nie potrafię. Nie chcę zapomnieć o tak bardzo ważnej osobie w moim dotychczasowym życiu. Boję się, że jeżeli przestanę pamiętać, to zapomnę…

niedziela, 11 marca 2018

Rozdział 1 - Zapomnij o tym całym "związku"




Dziecko… Byłam w ciąży… Leon wie o dzieciątku? Nienawidzi mnie za to? Pewnie nie chce mnie znać po tym wszystkim… Nie wiedziałam nic o tej malutkiej istotce. Gdybym miała jakiekolwiek oznaki tego, że jestem w tym stanie, to z pewnością nie odważyłabym się skrzywdzić siebie ani mojego nienarodzonego dziecka. Niestety… Nie udało się. Czy ja zawsze muszę coś zepsuć i rozpoczynać wszystko od nowa? Muszę powiedzieć Leonowi o tym, że… Że… Że nasze dziecko, że moje dziecko, jego dziecko… Nie ma go… Nie ma go i nigdy nie będzie, bo zniszczyłam tę możliwość zostania matką.
Poroniłam…

niedziela, 25 lutego 2018

PROLOG



Uchyliłam moje ociężałe powieki. Ile razy się nie obudzę, to jestem w szpitalu… Jak to jest w ogóle możliwe? Białe światło bardzo razi moje oczy, więc szybko z powrotem je zamykam.
— Violu…
Usłyszałam głos mojej mamy.
— Mama?
— Tak kochanie, jak się czujesz?
— Wszystko mnie boli.
Ledwo uniosłam się plecami od poduszki, a moja mama już pojawiła się przy mnie i popchnęła mnie z powrotem na poduszkę. Zaśmiałam się na to.
— Aż tak mnie nie boli.

sobota, 27 stycznia 2018

Rozdział 65 - Koniec


Ostatni rozdział dedykuję wszystkim moim czytelnikom ♥

Francesca

Gdy Ludmiła do mnie zadzwoniła i opowiedziała całą sytuację, czym prędzej ruszyłam do domu mojej przyjaciółki. Gdy pojawiłam się w środku domu państwa Castillo to, co ujrzałam zszokowało mnie. Szczerze mówiąc, to byłam przerażona widokiem, który ujrzałam.
Ona leżała cała we krwi.
Zadzwoniłam na pogotowie. Po jakimś czasie lekarze pojawili się w domu i zabrali nieprzytomną dziewczynę do szpitala. Postanowiłam czym prędzej zadzwonić do mamy Violetty. Po kilku sygnałach jej rodzicielka odebrała.
— Halo? Francesca? – usłyszałam jej głos w telefonie.
— Violetta jest w szpitalu – powiedziałam. Po drugiej stronie usłyszałam tylko głuchą ciszę.